Menu Zamknij

LEGO VIDIYO – czyli co gra i tańczy w klockach

Lego Vidiyo

Dzięki uprzejmości Lego Polska do testów otrzymaliśmy przedpremierowo zestawy nowej serii Lego Vidiyo. Seria stanowi kolejne połączenie klocków z wirtualną rzeczywistością ? tworzymy zespół Beatmatesów, dajemy ?beatsy?, całość skanujemy i już możemy wirtualnie przenieść się na scenę muzyczną, tworząc teledyski.
Tyle teorii. Czas na praktykę.

Na warsztat trafią zestawy startowe o numerach 43102 Candy Mermaid oraz 43103 Punk Pirate, wzbogacone o dwa losowe Beatmatesy 43101. Osobiście ? zmierzę się z Piratem, natomiast cukierkową syrenkę zostawię córce Helence. 
Let’s rock! 

Pierwsze wrażenia: 

Pudełko jest atrakcyjne. Pierwsze co rzuca się w oczy, to jego bryła – tym razem jest to sześcian o boku niecałych 12 centymetrów.  

Zamknięcie na plomby przypomina nieco większe zestawy, natomiast całość otwiera się na wzór chińskich lunch boxów
Pudełko zawiera oczywiście wszystkie niezbędne informacje (i standardowe dla klocków ostrzeżenia), to co mnie trochę zdziwiło to dość mało widoczny numer zestawu.  

Na boku pudełka oprócz grafiki przewodniej znajdziemy krótką ?zajawkę? tego do czego służy nasza nowa zabawka.  

Kiedy już przebrniemy przez obrazki (i plombę) naszym oczom ukaże się zawartość: dwa raczej niewielkie woreczki części, płytka z zaokrąglonymi rogami, oraz elementy luzem: gumowa ?smyczka?, przeźroczysta obudowa, jej tył oraz wkład. 

I kolejne zdziwienie ? rozdzielacz. Znowu mały zestaw, a tu taka niespodzianka. Ale tym razem w pełni usprawiedliwiona, o czym niżej. 

Z kolei naszego booster-Bandmate’a tym razem kupimy w… kartoniku. W przeciwieństwie do wcześniejszych serii kolekcjonerskich minifigurek, pakowanych w woreczki foliowe, tym razem jest to ładny kartonik. Jeśli mnie pamięć nie myli, Lego informowało już o planach przechodzenia na bardziej ekologiczne materiały i plastikowe woreczki CMFów mają odejść do lamusa, zastąpione właśnie przez takie kartonowe opakowania.

Instrukcja to złożona kartka, przedstawiająca w trzynastu (oj pechowo!) krokach montaż zabawki, zaczynając standardowo od figurki (krok nr 1), sceny (2-3), ściągnięcia i użycia aplikacji (4-6), wieczka (7-10) oraz pokrywy (11-13). Nie zabrakło informacji o ankiecie na temat produktu, natomiast, podobnie jak w np. instrukcjach od Friends Cubes, miejsca zabrakło dla listy elementów. Rozłożona instrukcja ma format zbliżony do A3 i jest dokładnie dwa razy większa niż wspomniana instrukcja od Cubes

Instrukcja do Beatmate’a przypomina trochę te z kolekcjonerskich minifigurek (lista dostępnych figurek w serii), zawiera także kroki montażu standu (3) oraz analogiczne do aplikacji (4-6).

Realnie… 

Na zawartość Beatboxa składają się dwa woreczki, wspomniana wyżej instrukcja oraz części luzem. Booster to instrukcja i jeden woreczek z elementami figurki i postawki.

Pierwszy woreczek zawierał elementy minifigurki, większe części oraz 5 Beatsów. Drugi – drobnicę (tu z elementami rezerwowymi) oraz 11 kolejnych Beatsów (na zdjęciu cały komplet 16-u sztuk razem).

Booster siłą rzeczy prezentuje się nieco skromniej.

Najbardziej przyciągającym wzrok elementem jest bez wątpienia obudowa całości ? składa się z przeźroczystego frontu oraz pastelowego pudełka, które służyć będzie do przechowywania beatsów. Oba elementy zamykają się na nowe zatrzaski, które trzymają mocno. Nasz front nie ma studów, poza otworami po boku i zatrzaskami nie ma innej możliwości mocowania. Obudowa (element 65128 o ile dobrze odczytałem mikroskopijny napis na tym elemencie) jest całkowicie przeźroczysta od frontu, boki natomiast są matowe, co generuje ciekawy efekt. Minusem natomiast dla mnie jest centralnie na środku umiejscowiony punkt wtrysku plastiku.  

Obudowa jest o boku 8-u studów, co widać na zdjęciu poniżej. Od razu jednak zaznaczę, że tu całość trzyma się wyłącznie grawitacyjnie, po odwróceniu nasz przeźroczysty element wypada.

Pojemnik na beatsy (odczytany numer elementu 65129, Bricklink na razie milczy w tym temacie) przypomina nieco stare półki na płyty winylowe. Zabieg bardzo fajny, ale mam jedno małe ?ale? ? włożone beatsy nie trzymają się. Zapewne taki był zamysł, aby szybciej wyjmować albo wysypywać całą kolekcję do zabawy. Osobiście wolałbym stare dobre ?clutch power?. 


Tu słowo o ?Beatbits? ? są to zadrukowane różnokolorowe tile’e 2×2. To one w dobranej przez nas kolejności, odpowiadać będą za ?efekty? na scenie naszych Bandmate’ów. W zestawie jest wrzucone losowe 16 szt., każdy booster z Bandmate?em to kolejne losowe 3 do kolekcji. Obrazki są śmieszne, kolorowe i w wielu przypadkach od razu można zorientować się jaki efekt zapewnią w naszym teledysku. Córka ponadto odkryła, że kolor tile’a odpowiada danej grupie efektów: żółte (efekty taneczne ? a la Travolta w Saturday Nigth Fever 😉 , limonkowe (zmiany scenerii), turkusowe (dodatkowe efekty dźwiękowe), czarne (efekty wideo ? confetti na scenie? No problem!), różowe (zmiany kostiumu ? kto nie chce być kurczakiem?), pomarańczowe (efekty komiczne, śmiechy, oklaski). Jeśli dobrze policzyłem ? 104 do zebrania, przy czym o ile dobrze zrozumiałem rozkład ? każda z postaci z Beatboxów ma swoje 2 unikatowe, każdy Bandmate ? 1. Daje nam to 80 randomów do zebrania. Zastanawia mnie tylko, od strony technicznej, jak Lego przy całej finezji przygotowywania zestawów logistycznie rozwiązało sprawę losowości.  

…w formie słuchawki…

Jak zapewne można się domyśleć, otwory w części przeźroczystej służą do umocowania gumowego paska (element nr 65130), który będzie stanowił pałąk słuchawe… wróć ? rączkę całej zabawki. Guma w odczuciu przypomina bransoletki z serii Dots i nie będzie to jedyne nawiązanie do nich.  

Do zamocowania pałąka służą białe okrągłe zatrzaski, które kończą się jak element 27488 (TileModified 2 x 2 with Large Hole). Numer tego 65146, ale nie da się już go odczytać po zamontowaniu. Następnie przykłada się naszą rączkę i całość blokuje nowym 65138 (Dish 4 x 4 Inverted (Radar) with 4 Solid Studs and Pin Hole). Nota bene ten klocek trafia na moją wish listę, oczywiście we wszelkich odcieniach szarości 🙂 . Włożyć łatwo, ale rozmontować ale zakładam, że taki był jednokierunkowy zamysł twórców. Zatem tym razem daruję sobie kombinerki.  

Jak widać nawiązanie do słuchawek nieprzypadkowe.

Kontynuujemy z nowymi elementami ? element nr 65133, można pokusić się o nazwanie go bricklinkową nowomową jako ?tile modified 4×6 with hinges?. Pasują one do czarnej ?sceny? (element nr 65132), w której ustawia się finalnie naszego muzycznego bohatera. I tu kolejna niespodzianka ? zawiasy mają skok tylko na 90 stopni, bez ustawień pośrednich, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Ma to sens przy przewidywanym wykorzystaniu (złożona scena umieszczana w obudowie), ale nieco zmniejsza uniwersalność całości. Klocek tworzący scenę przypomina W górze sceny znajdują się dwa otwory, ale niestety są ciut ciaśniejsze i bar nie wejdzie. Średnica podobna jak do tej z elementu nr 52494 (główka robota Olivii z Friends).  

Całość, po uzupełnieniu o beatsy prezentuje się wystrzałowo.  

…z odrobiną pastelowego art deco…

Uzupełnieniem naszego pudełka jest wieczko, które możemy udekorować załączonymi do zestawu drobnymi elementami. Nasze „płótno” ma formę płytki 8×8 studów z zaokrąglonymi rogami. Numer elementu 65140 – mamy kolejny nowy klocek do kolekcji (przegapiłem go początkowo, miałem wrażenie że to już gdzieś było… 😉 ). Zdecydowałem się na motyw z instrukcji, jako defaultowy ? w przypadku Punk-Pirata byłą to kotwica. Instrukcja udostępnia także obrazki statku i główki ze słuchawkami. Oczywiście to tylko wstęp i zachęta do dania popisu własnej kreatywności. I to tutaj przydaje się wspomniany wcześniej rozdzielacz. Całość nieodparcie kojarzy się natomiast z Dotsami. Zatem (drobne) klocki w dłoń i tworzyć.

Ale, ale ? zapomnieliśmy o czymś. A raczej kimś.  

…figurka tańczy i gra…

W pierwszej serii mamy 18 Bandmate’ów ? sześciu dostępnych w zestawach startowych (43102 Candy Mermaid, 43103 Punk Pirate, 43104 Alien DJ, 43105 Party Lama, 43106 Unicord DJ, 43107 HipHop Robot) oraz dwunastu w uzupełniających saszetkach (43101). Na potrzeby tej recenzji wystąpią przed Państwem ? Punk-Pirat oraz Rekin. Pirat wygląda bardzo dobrze ? nadruki są świetnie skomponowane, pasujące do tematyki, a co ważne dla mnie ? w sam raz na makietę piracką. No i nadruki na ramionach. Nowym elementem na pewno jest fryzura, wystająca spod bandany. Pytanie tylko ile wytrzymają struny od szarpania hakiem. Co do strun, pirat na seryjnym wyposażeniu ma gitarę w kształcie kotwicy. Piękny detal.  

Rekin wzbudza nieco chłodniejsze uczucia, choć zapewne to dzięki turkusowej kolorystyce. Mouldowana, dwukolorowa główka mocno przypomina rekina z ?Gdzie jest Nemo?. Na wyposażeniu ? mikrofon. Jeden, choć element ten należy do kategorii klocków, które Lego zwyczajowo (także w CMF-ach) dubluje. Całość uzupełniona jest o podstawkę dla figurki i kolekcji 3 beatsów 

Pudełko mieści łącznie do 28 beatsów (12 przy figurce, 16 w pudełku). Znajdzie się też miejsce na dodatkowe akcesoria, ewentualnie kilka dodatkowych beatsów lub jedną figurkę. Jednakże te z większymi elementami, jak nasz Rekin, już nie wejdą.  

Ceny wg oficjalnego sklepu Shop&Home ? 89,99 za zestaw startowy (6 do wyboru) oraz 19,99 za booster z Bandmate?em. Nie wiem tylko dlaczego na polskiej stronie w dniu pisania recenzji nie było dostępnego niebieskiego Kosmity DJa 

Zamykamy, całość za uchwyt i w plener.  

Seria oficjalnie wchodzi do sklepów pierwszego marca. Podobno ma być ciepło (pisząc te słowa ciepło wspominam poranne skrobanie szyb w aucie żony…), zatem jak znalazł na wiosenne wyjścia w plener. 

…i wirtualnie… 

Klocki złożone, czas na wirtualną zabawę.  

AplikacjVidiyo dostępna jest na Google Play i w sklepie App Store na Iphone. W sklepie Google Play jakoś nie udało mi się jej wyszukać, znalazłem ją poprzez link ze strony Lego (https://www.lego.com/pl-pl/service/device-guide/lego-vidiyo).  

Całość waży (początkowo) 157MB.  

Wbrew ?reklamie? na pudełku, na dzień testu było ponad tysiąc ściągniętych ze średnią ocen 3.8.  

Pierwsze uruchomienie w sumie nie zachwyca. Przez jakiś czas ekran jest czarny, palce odruchowo wędrują w kierunku przycisków funkcyjnych smartfona czy oby apka nie zawiesiła się. Potem pokazuje się logo Lego i dłuuuugo się ładuje. Około 7 minut. Zapewne ściągała dodatkowe dane… a nie! Pierwszy ekran to niespodzianka, tym razem z kategorii tych mniej fajnych ? zalecamy ściągnięcie 323mb dodatkowej zawartości Vidiyo. I ostrzeżenie, że jak teraz nie ściągniemy, to będzie po kawałku ściągać kiedy będzie potrzebna. No dobra… to ściągamy… Tym razem jest o tyle dobrze, że jest licznik ile jeszcze musi ściągnąć. I tu kolejna uwaga ? serwery pewnie są obciążone, bo na moim światłowodzie idzie bardzo wolno (skończyłem pisać ten passus, ściągnęło aż 10MB!!). 

Uff poszło, a zatem… rozkręćmy tę imprezę!!! 

Na początku przy wgrywaniu oprogramowania czeka nas obejrzenie 18-o sekundowego filmiku, którego nie można przerwać / przewinąć. Za pierwszym razem ok, ale za ntym 

Zaczynamy od wyboru trybu – albo wirtualny Bandmate (opcja bez wykorzystania fizycznych klocków) albo skanowanie którejś z kupionych figurek oraz zestawu Beatsów. Wybieramy tę drugą, ciekawszą opcję.

Bardzo ciekawe w przerywnikach przy ładowaniu są ostrzeżenia skierowane do dzieciaków (np. uważać na otoczenie, rowerzystów, itd.) Małe, a cieszy.  

…choć nie do końca 🙁

Niestety aplikacja wywala się przy próbie skanowania, czy to figurki z Beatboxa, czy Bandmate’a.   

Niestety u mnie na komórce nie zadziałała jak powinna ? zawiesza się przy skanowaniu figurki. Nie działa także wirtualny Beatmate. Ten ostatni to ukłon w stronę osób, które nie mają fizycznych figurek i beatsów, pozwala to poznać przedsmak zabawy. 

Druga próba ? komórka córki. Tym razem wybierzemy drugi scenariusz z dodatkowymi treściami (i tak na razie mamy tylko Punk-Pirata i Rekina). 

Bandmate Rekin ?kosztuje? 28MB, zatem czekamy. Ponownie pojawia się wskaźnik odliczający ściągane dane.  

Tym razem działa. Ale znów po przeskanowaniu prośba o dodanie 4MB za 3 dodatkowe beatsy (6 było nijako w pakiecie).  

Kolejnym krokiem to nadanie nazwie zespołu. Wybór jest szeroki, prześmiewczy, ale… gdzie można wpisać własną nazwę? Rozumiem, że dbamy o standardy, prawa autorskie i/lub polityczną poprawność, ale jak by ktoś chciał nazwać swój band ?Ciuciu babki?? Nazwy zmienia się jednym przyciskiem, to oznacza że ciężko wrócić do fajnej nazwy sprzed dwóch kliknięć… Element do dopracowania. Zostaniemy przy ?The Lawyers?. 

Apka ponownie prosi o zachowanie bezpieczeństwa w miejscu nagrania, proszenie ewentualnych osób o zgodę przy nagraniu.  

 

Rekina wypuściłem na moje pole zabaw ? potańczył, pograł, klocki na podłodze mi wirtualnie podeptał.  

Mam wrażenie, że Lego dołącza do grona producentów wspierających szybszą wymianę sprzętu. 
Raz na to się nabrałem (chcesz Boosta, kup tablet za minimum 1000 złotych).  

Drugi raz nie mam zamiaru. Dodam, że poprzednia zabawa VR z zestawami Hidden Side dostarczyła wielu pozytywnych wrażeń. Tu niestety niesmak pozostał.  

Inną sprawą jest wykorzystanie samej aplikacji jako medium społecznościowe. Zasada przewidziana przez Lego jest prosta ? to nie TikTok, możesz dzielić się swoimi teledyskami publicznie, ale jeśli nie będzie tam ciebie. Nad wszystkim mają czuwać moderatorzy dopuszczający jednominutowe filmiki na serwer. Kowboj tańczący na stole w jadalni ? czemu nie, przynajmniej fajansu nie pozrzuca i obrusu nie zachlapie. Filmiki, gdzie radośnie podrygujesz razem ze swoim wirtualnym kompanem ? będzie można tylko wysłać rodzinie, znajomym. Czy przesadne zabezpieczenie? Niekoniecznie, biorąc pod uwagę target docelowy 7-10 lat.  

Errata ? drugiego dnia pisania recenzji nawet udało się udało się wykonać teledysk, przez co w aplikacji dostępne stały się opcje współdzielenia naszego dzieła ze społecznością Vidiyo. Można ponadto wybrać piosenkę (korzystałem z defaultowejnie zeskanowanej figurki, dlatego wybór był ograniczony), uzupełnić swój wirtualny band o nowych członków. Może jakaś szybka optymalizacja? Może mój sprzęt zlitował się nade mną i pozwolił na chwilę zabawy.  

Podsumowanie 

W skrócie ? po doświadczeniach z poprzedniego mariażu Lego ze spektrum gier wideo (Hidden Side) byłem dobrej myśli. Niestety, w tym aspekcie spotkał mnie mały zawód. Ażeby to zadziałało potrzeba w miarę nowego sprzętu, sama aplikacja wymaga także moim zdaniem poprawek. Liczę na patche poprawiające przede wszystkim kompatybilność. Chciałbym zobaczyć Punk-Pirata na tańczącego na stole konferencyjnym u mnie w pracy 😉 .

Lego dawno otworzyło się na wirtualną rzeczywistość, starając się łączyć ją z fizycznym światem klocków. Efektem tego są choćby wspomniana wcześniej seria Hidden Side. Takie połączenie na pewno trafi do dzieciaków, które w obecnych czasach coraz częściej i gęściej żyją światem ukrytym w małych urządzeniach. Na szczęście Lego robi to w taki sposób, że świat namacalny, realny, nadal jest ważny ? bez niego (czytaj ? bez figurek, beatsów) nie będzie dobrego teledysku. Bez dobrej scenerii, czy to w mieszkaniu, czy to w parku, plaży, górach, innym ciekawym miejscu ? także nie osiągniemy efektu ?wow!?. To wymusi na dzieciakach twórcze poszukiwanie rozwiązań. Dla mnie to duży plus i potencjał.  

Na szczęście, tam gdzie cyfrowa rzeczywistość zaskrzeczała, fizyczne namacalne klocki wybroniły się. Figurki, beatsy, cała otoczka ? wszystko jest urocze. Mogę oczywiście pomarudzić, że nowe elementy mogą być dyskusyjne dla AFOLa, albo że kolory jeszcze nie te. Ale umówmy się, na tę chwilę to nie jest rozpatrywany aspekt. Do swej przewidzianej funkcji dobór sprawdza się.  

Całość jest na tyle kompaktowa, że można zabrać do plecaka czy walizki, wziąć ulubione klocki na wakacje czy do szkoły (byle nie tańcować obok nauczyciela).  

Na pewno będę chciał poszerzyć swoją kolekcję o kilka postaci (Kowboj, może Jednorożec?) a co się trafi z kolorowych kafli, też się przyda. Pewnym minusem dla mnie są na pewno tekturowe pudełka boosterów, utrudni to na pewno dostanie tylko tych Beatmatesów, których byśmy porządali do swojej kolekcji. Choć z drugiej strony… kto by nie chciał mieć ich wszystkich?

 

Reasumując: 

Pomysł 8/10 (za: nowatorskie podejście do zabawy przez muzykę, ciekawe pomysły na nowych bohaterów) 

Estetyka 7/10 (za: ciekawy, funkowy styl pudełek, przeciw: może być mniej czytelny, pudełka zamiast saszetek w przypadku Bandmate’ów) 

Klocki 8/10 (za: nowe elementy, figurki, bitsy!, przeciw: dyskusyjne użycie obudowy do innych celów niż statutowe). 

Apka 4/10 (za: teoretycznie ładna i napakowana zabawą, w praktyce… wymaga albo mocniejszego sprzętu, czyli powtórka z Boostaalbo optymalizacji, kilka opcji wymaga poprawek) 



A teraz głos oddamy reprezentantowi grupy docelowej 🙂

 

Moim zdaniem Lego VIDIYO jest świetne! Figurki mają kolorowe i ciekawe stroje, dzięki czemu wręcz trudno na nie nie popatrzeć. Mój tata ( BHs ) napisał recenzję o Punk Pirate, więc ja piszę o Candy Mermaid. No to jedziemy!  

Kiedy zaczęłam budować opakowanie zobaczyłam tajną skrytkę na beatboxy. 

Fajny sposób na odłożenie beatboxów! Co do beatboxów; są ekstra! Kolory, wzory… nigdy nie wiesz, co dostaniesz!

Pokrywka również jest urocza. Lody w pastelowej kolorystyce są mega! Przejdźmy do przeźroczystego ,,opakowania?. Jest przydatna, bo dzięki niej zobaczymy figurkę bez otwierania. Fajne jest też to, że jest rączka przypominająca słuchawki. Niezły pomysł! Teraz można trzymać zestaw w wygodny sposób!

A teraz wnętrze. Jest równie funkcjonalne, co zestaw z zewnątrz. W środku można do ścianek przyczepić beatboxy, a u mnie prezentują się wspaniale! Jest też miejsce na figurkę, więc ona też musi zostać opisana!

W Candy Mermaid zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Włosy mają piękny kolor, czyli seledynowy lub miętowy z ciemno-różowymi pasemkami. Make up też jest cudowny! Góra jej stroju jest piękna; przypomina zarazem loda rożek i górę syrenki. Ogon jest przecudowny! Lód w formie ogona, to mega pomysł!!! Gitara jest też ładna. Figurka jest przepiękna, przecudowna i jest taka piękna, że nie umiem tego opisać.

W zestawie jest aż 16 beatboxów! Super ilość.

Przejdźmy do figurki, którą wylosowałam. Wylosowałam Cheethę. Znaczy, nie wiem jak tę figurkę nazwać, ale nie poszczęściło mi się.

Niestety. Wolałabym dżina, kosmitę lub cheerlederkę. Ale mówi się trudno. 3 beatboxy to całkiem niezła ilość, biorąc pod uwagę małe opakowanie.

Teraz aplikacja! Jest fajna, zmieniłam nazwę zespołu xD. A teraz na poważnie. Trochę długo się instaluje, ale na moim telefonie jest ok. Na początku była na taty telefonie, ale nie działała jak powinna i wyrzucała. Na mojej komórce na szczęście działa. 

Podsumowanie: 

Zestaw: 10/10
Figurka: 100/10
Beatboxy: 10/10
Aplikacja: 6/10 

Pozdrawiam,
Heli 

 

Ps. W podsumowaniu aplikacja Lego VIDIYO ma tylko 6 punktów, bo nie działa na starszych modelach/telefonach. Ale ogólnie seria moim zdaniem będzie hitem. Dla mnie jest 😉 

 

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *