Menu Zamknij

Budujemy budynek rodem z Dzikiego Zachodu

Z pomocą Freda i Georga postawimy dziś prosty budynek sklepu utrzymany w klimacie amerykańskiego Dzikiego Zachodu. Koniecznie w tle utwór Davida Fergusona – The Housebuilding Song).

Konstrukcja oparta będzie na brickowym szkielecie oraz ścianach w SNOTcie*. Ważnym elementem będzie wkomponowanie oryginalnego napisu z zestawu 6765 Gold City Junction z 1996 roku.

Kolejnym kryterium budowy będzie także nasza działka – tu płyta beżowa 16×32. W przeciwieństwie do nowszych płyt 32×32, te pamiętające lata 90-te mają delikatnie inny odcień beżu (ciemniejszy), co może rzucać się w oczy na makiecie. Zakrycie jej budynkiem zmniejszy ten efekt.

Ok, ludzie są, narzędzia są, teren pod budowę jest. Pozostaje wybór materiałów.

Well, let me have a ruler and a saw and a board
And I’ll cut it

Szkielet zrobimy tradycyjnie w kolorze brązowym (w nomenklaturze Lego reddish brown, nr 192), natomiast na ściany wybrałem idealny w klimaty westernowe kolor szarawy odcień niebieskiego (sand blue, nr 135). Niestety, kolor ten w przypadku elementów typu tile nie występuje zbyt często, a przez to jest go mało na rynku i jest stosunkowo drogi. Czy wystarczy materiału? Zobaczymy.

Zaczynamy od małego pomostu przed budynkiem. Będzie on na tej samej wysokości i szerokości co w domu obok. Dodamy trochę wariacji kolorystycznej oraz ślady eksploatacji. I nieodzowny stopień.

Na początku w obrys budynku zbudujemy mały (1 brick wysokości) fundament wykończony tile’ami – pozwoli to na dopasowane zlicowanie się ze ścianą boczną.

Kolejnym krokiem będzie… pozbycie się starych lokatorów? Fred jak zwykle z grubej rury…

I’ll climb up the ladder with a hammer and nail
And I’ll nail it

Kolejnym krokiem, tym właściwym, będzie budowa szkieletu. Wysokość dobieramy pod poziomy wymiar klocków, w naszym przypadku będzie to 10 bricków, co da nam dokładnie 12 studów. Przeliczenia można wykonywać przykładając do siebie klocki, albo skorzystać z różnych dostępnych w internecie kalkulatorów (np. rodzimy kalkulator Sariela http://studs.sariel.pl/ ).

Nie zapomnijmy o drzwiach – coś co osobiście mi się zbyt często zdarza :). Drzwi mogą być gotowe (jak te na zdjęciu), albo możemy pokusić się o wersję budowaną z klocków.

Fred – jeszcze nie fajrant! I nie przyludziach!

Elewacja frontowa. Tworzymy najpierw podkładową warstwę (może być pełna, może być ażurowa, przy czym w drugim wariancie trzeba brać pod uwagę deskowanie. Wstawiamy drzwi i okna. Drzwi będą zamocowane u podłoża, trzeba tylko pamiętać o wykończeniu studów na górze – w tym wypadku będzie to mały, wystający daszek, który je zakryje.

Okna montujemy na… wcisk. Będą się wystarczająco trzymać na dwóch płytkach grubości framugi. Ewentualnie można je zablokować od tyłu elementami nr 32028. W naszym przypadku taki element znajduje się od frontu na górze, pod daszkiem.

Deskujemy! Ja zostawiam trochę studów na wierzchu, z trzech powodów: można do nich będzie coś później przyczepić (ogłoszenia o poszukiwanych złoczyńcach, cenniki, reklamy, zawieszone na kołku towary), wyglądają trochę jak sęki, no i czasem trzeba oszczędzić na materiale…

Dla wiarygodnej estetyki takie same deski nie mogą być mocowane obok siebie, no i czasem można którąś niedocisnąć. To Western, nie Ritz.

Nasza elewacja składa się z dwóch części. Na górnej wkomponowany został już napis (3 1/3 bricka wysokości. Dodamy także trochę brązowych elementów. Napis, podobnie jak okna, jest „mocowany” na wcisk, można go delikatnie wsunąć aby nie był zlicowany z płaszczyzną fasady, co da ciekawy efekt wizualny.

Mocujemy ścianę. W zależności od wielkości połaci elewacyjnej możemy dać jeden, dwa (jak tutaj) albo więcej punktów montażowych. Można oczywiście zrobić je wyższe (do sufitu).

Analogicznie postępujemy z pozostałymi ścianami.

Elewacja boczna nosi już widoczne ślady zużycia od piasku niesionego przez wiatr… (albo braki magazynowe elementów sand blue).

Konstrukcja dachu zaczyna się od wstawienia wewnętrznych filarów podtrzymujących belki stropowe. W naszym przypadku od samego dołu całość ma 11 bricków wysokości. Ponieważ budynek jest zamknięty, nie trzeba zbytnio przejmować się kolorystyką tych elementów. W środku zawsze można zbudować drewnianą ścianę imitującą wnętrze.

I same belki stropowe. George potwierdza ich stabilność.

Dachy budynków westernowych były proste, z reguły albo dwuspadowe, albo jednopłaszczyznowe. Nie były zbyt reprezentatywne, ale rolę estetyczną pełniła tu frontowa elewacja.

Na koniec małe detale – jak komin…

Well, we worked so hard to build a little house
Together

Pozostaje tylko założyć zamek w drzwiach i…
I upragniony fajrant! Wypłatę za uczciwą pracę można korzystnie pomnożyć podczas partyjki pokera. Albo przepić.

Budowa całości zajęła około 2 godzin (z przerwami).

Ten i inne budynki zobaczycie niebawem na makiecie Westernu na wystawie WAWLUGu w Spotykalni na Bemowie :).

*SNOT – Studs Not On Top – dosłownie study nie na górze, technika konstrukcyjna pozwalająca uniknąć widocznych „cypków”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *